Refleksje powypadkowe
Minął rok od tego zdarzenia. Teraz z upływem czasu zacierają się szczegóły. Jednak pamięć przywołała z powrotem ten nagły strach i skurcz serca –gdy 18.01.2007 o godz. 15.10 usłyszałem „ panie inspektorze , -mamy wypadek śmiertelny w Katowicach „
Dla „bechapowca” zwłaszcza pracującego w budownictwie , zdarzenia takie jak upadki ludzi z wysokości ,złamania kończyn i ich ciężkie urazy - to chleb powszedni .Taka jest niestety specyfika zawodu budowlanego- gdzie niebezpieczeństwo czai się w każdym miejscu , a zmienne warunki atmosferyczne pogłębiają zagrożenia . Jednak śmierć człowieka na budowie , - to już sprawa nadzwyczaj poważna . Na pewno pamiętacie ten dzień , gdy rok temu w wszystkich dziennikach telewizyjnych w Polsce oraz tabloidach pokazywano film z budowy w Katowicach, gdzie jak podawano pod wpływem huraganowych wiatrów przewrócił się dźwig wieżowy i zginął operator . Sugestywnie wyglądały te zdjęcia a zwłaszcza w „FAKCIE „ który z reguły epatuje takimi sensacjami.
Prawda jednak przedstawia się całkiem inaczej – przedstawię ją Wam szczegółowo gdyż jest wieloznaczna i dotyka całego szeregu spraw niekoniecznie związanych z samym wypadkiem. Teraz krótkie streszczenie zdarzenia / na podstawie protokołu powypadkowego z niezbędnymi skrótami oraz zmianami /W dniu 18.01.2007 na budowie w Katowicach –Piotrowicach , prace rozpoczęły się o godz.7.00.Kierownik robót - zaplanował na ten dzień betonowanie stropu na budynku „02” na poziomie + 15.50, łącznie 62m 3 betonu .Prace miały się rozpocząć o godz. 10.30 – oraz trwać bez przerwy - do zakończenia betonowania całej płaszczyzny . Budowę obsługiwały 2 dźwigi wieżowe , .Żuraw stacjonarny Liebherr 90 EC udźwig 6 t. rok budowy 1991, długość wysięgnika 50.0 m, wysokość podnoszenia 27.5 m , posadowiony na ramie zabalastowanej.

Dźwig był obsługiwany przez operatora
"A" zatrudnionego na tej budowie od dnia 15.09.2006 .Budowę obsługiwał również drugi żuraw Liebherr 63 K ,rok budowy 1992 , udźwig 6 t., długość wysięgnika 35 mb wys. 23.1 m .obsługiwany przez operatora
"B" Oba żurawie, były sprawne technicznie , przekazane do eksploatacji przez UDT o/Katowice / data badania 12.06.2006 - ważność badania do 12.06.2007 / Również była opracowana w dniu 12.06.06 instrukcja obostrzonych warunków pracy dla obu żurawi.
Na podstawie - przesłuchań pracowników, kadry technicznej budowy , dokumentacji fotograficznej, również opinii rzeczoznawców Stow. Inż. Mechaników. Polskich -ustalono następujący przypuszczalny przebieg zdarzeń; oraz przyczyny śmiertelnego wypadku operatora „A” lat 44
W dniu 18.01.2007 przed rozpoczęciem pracy około 6.40 –6.55 nastąpiło ustne porozumienie pomiędzy 2 –ma operatorami ,odnośnie możliwości wzajemnego zastąpienia się na dźwigu Liebherr 90 EC , w czasie przerwy obiadowej od 14.00 - 14.30 , w razie gdyby nie byłoby do tej pory zakończone betonowaniu stropu. Tego rodzaju koleżeńskie współdziałanie oraz zastępstwa miedzy nimi – były dokonywane wcześniej w różnych okresach trwania budowy .
Prace przy betonowaniu stropu budynku „02” na poziomie + 15.50 w ilości 62 m3 – było realizowane przez zespół 5-ciu cieśli .Pracę rozpoczęto o godz. 10.30 i kontynuowano bez zakłóceń , aż do momentu wypadku .Postępy betonowania stropu , były kilkakrotnie kontrolowane przez mistrza budowy oraz przez kier .robót . Około godz. 13.00 kierownik budowy / jak zeznaje/ wyszedł na dzwig 90 EC do kabiny operatora ”A” – aby bezpośrednio od niego zorientować odnośnie możliwości dalszego betonowania, gdyż występowały niespodziewane podmuchy wiatru. Operator oświadczył że dokończy betonowanie mimo wiatru , natomiast poinformował że blokada obrotu ramienia dźwigu jest nie w pełni sprawna –co czynnie zademonstrował.
Około godz. 14.00 operatorzy zastąpili się w kabinie dźwigu Liebherr 90 EC gdyż jeden z nich miał zamiar udać się na przerwę obiadową .Przy przekazywaniu sobie obowiązków ,operator „A” nie zgłaszał żadnych usterek technicznych obsługiwanego urządzenia. Kontynuując dalszą pracę operator „B”.- przeniósł samodzielnie około 3 szt. kubłów betonu – wylewając je na strop , gdy po około 20 -25 minutach w kabinie dźwigu pojawił się operator „A”. mający podjąć ponownie pracę.
Istnieje zasadnicza rozbieżność w zeznaniu operatora „B”.odnośnie przebiegu czynności oraz zajmowanych przez operatorów miejsc w kabinie –w momencie samego wypadku. Według jego wersji zdarzeń –operatorzy po krótkiej rozmowie na temat zastępstwa na sobotę ,zamienili się miejscami . Operator „A”. siadł na fotelu i zaczął obsługiwać dźwig . Operator „B” jak zeznał , stał w tym czasie za jego plecami. W pewnym momencie operator „ A” krzyknął podobno do niego „ramię się łamie – trzymaj się „ . Dalszych zdarzeń operator „B” nie pamięta –obudził się dopiero w szpitalu.
W tym czasie na stropie budynku „02”nadal pracowały przy betonowaniu 4 osoby .Według zeznań prowadzącego roboty betoniarskie murarza „C” momencie, kiedy stał na stropie i od strony drugiego budynku ramię dźwigu najeżdżało w jego kierunku z zawieszonym pojemnikiem betonu - widział że operator „A” stał za plecami obsługującego dźwig operatora „B”- który ,siedział na fotelu.
Wersja jego zeznań wydaje się bardziej prawdopodobna - gdyż kabina dźwigu znajdowała się
około 10 m powyżej jego stanowiska roboczego na stropie ,a jako odpowiedzialny za przebieg betonowania musiał bezpośrednio obserwować kabinę operatora i dawać mu naprowadzające znaki umowne.
Około godz.14.40 –14.45 sytuacja na stropie przedstawiała się następująco. Cieśla „D” zacierał biegi klatki schodowej ,schylony i schowany częściowo w jej obrysie. Cieśla : „E” stojąc , wyrównywał betonową płaszczyznę wylewanego stropu ,będąc w pewnej odległości i odwrócony był plecami od 4-ch kolegów którzy obstąpili pojemnik z betonem , przygotowując się do jego otwarcia oraz wylania zawartości na strop. W momencie gdy pojemnik z betonem zawisnął swą podstawą metalową oddaloną na około 40 – 50 cm od górnego zbrojenia stropu , nastąpiło raptowne opadnięcie ramienia dźwigu oraz kubła z betonem i uderzenie jego w szalunek . Spowodowało to przerwanie zbrojenia
wyłamanie blatów szalunkowych , oraz wyłamanie podpór drewnianych . Pojemnik po utworzeniu dziury w stropie- zatrzymał się na stropie pod kątem 30- 35 ° od pionu.
Zdarzenie to wprowadziło w popłoch stojących przy pojemniku cieśli – którzy szczęśliwie
uciekli z miejsca upadku – po stropie ,w kierunku i wzdłuż zewnętrznych płaszczyzn. balkonowych wylanego stropu .Moment wypadku zauważył cieśla „D”- który bezpośrednio widział jak ramię dźwigu złamało się w połowie odległości od trzonu ,a następnie koniec jego ramienia uderzył o zewnętrzne obstawki stropu budynku „ 02 „ wyłamując je .Cieśla znajdował się w odległości 8.0- 9,0 mb. od upadającego ramienia dźwigu. Widział to bezpośrednio przed swoją późniejszą ucieczką na klatkę schodową , oddaloną od niego o 2.0 – 3.0 mb
Moment złamania się ramienia dźwigu widział również inny cieśla „F”, który na bezpośrednie polecenie
kierownika budowy, zastąpił elektryka budowy i pomagał napełniać kolejne pojemniki z betonem, stojąc przy betono-wozie razem z kierowcą na poziomie terenu ,w odległości około 60-70 mb od trzonu dźwigu ”A”. Obserwował on drogę podnoszonego ostatniego pojemnika .Zauważył jak ramię dźwigu łamie się gdzieś w 1/3 odległości od trzonu oraz uderza w strop Uciekając zaraz potem razem z kierowcą skryli się pod stropem parteru budynku „01 „ przy którym było stanowisko napełnienia pojemników .
Cofające się w momencie przełamania trzonu dźwigu - części opadające na poziom terenu konstrukcji ramienia dźwigu, oberwało nawet lusterko boczne betono - wozu.
Cieśla „F” określił dokładnie czas katastrofy gdyż z swej komórki o godz. 14.42 zadzwonił na pogotowie ,informując o wypadku na budowie. Złamanie się elementów wysięgnika dźwigu , spowodowało dalszy ciąg katastrofalnych wydarzeń . Część końcowa ramienia dźwigu opadła na strop ,i zsunęła się po krawędzi budynku „02” na poziom terenu obok budynku „01 „ Druga część ramienia dźwigu poderwała się do góry wskutek złamania się w połowie wysokości-trzonu dźwigu , spowodowanego przez opadającą gwałtownie przeciwwagę z głowicą obrotową .Efekt tak zwanej .”wędki” .Następnie po pewnym obrocie głowicy do dołu – opadła razem z kabiną na teren przy budynku „01” w pozycji odwróconej do pierwotnej pozycji montażowej .
Upadek głowicy dźwigu wraz z kabiną w której znajdowało się 2 pracowników z wysokości 30 m na ziemie - spowodował natychmiastową śmierć operatora „A „ w wyniku jego wewnętrznych obrażeń
Natomiast operator „B” doznał jedynie urazu ramienia ,ogólnych potłuczeń ,jak również złamania kości tylnej potylicznej czaszki na długości 6 cm.. Zakres doznanych obrażeń-wskazuje jednak na prawdopodobieństwo że w momencie upadku z wysokości operator „B” mógł siedzieć na fotelu dźwigu, mieć oparcie i możliwość przytrzymania się części elementów kabiny .
Natychmiastową akcję ratunkową podjął mistrz budowy, który razem z pracownikami pracującymi na poziomie terenu przy budynku „03 ”. Powyciągali oni operatorów z kabiny przewróconego dźwigu. Zawiadomione pogotowie – przewiozło po 10 min. operatora „B” do szpitala . Policja –zabezpieczyła teren budowy , powiadamiając również Katowicką Prokuraturę o wypadku śmiertelnym . Również o wypadku został powiadomiony - kierownik budowy , oraz specjalista BHP – którzy po przyjeździe z Krakowa , podjęli czynności zmierzające do ustalenia przyczyn wypadku.
Operator „A” posiadał ważne badania lekarski , uprawnienia ,oraz przeszkolenie BHP . Osierocił żonę oraz dwoje dzieci 8 i 10 lat. Tak to było przeszło rok temu Zdarzenie zakwalifikowano to jako wypadek śmiertelny, również zbiorowy , oraz katastrofę budowlaną .Nie jest wtedy dobrze na budowie - atmosfera jest nadzwyczaj gęsta ,nadzorowi trzęsą się portki ze strachu. Odpowiedzialność bezpośrednia zagrożona jest karą wiezienia do 3-ch lat. Z reguły Prokuratura i PIP szuka usilnie winnych ewentualnych zaniedbań , oraz jednoznacznie muszą być określone przyczyny wypadku. Czytając opis wypadku , narzucają się natychmiast następujące możliwe przyczyny techniczne :
- Przekroczenie dopuszczalnego udźwigu - wyjaśniam że ramię dźwigu złamało się w odległości 19.80 m od trzonu . W tym miejscu upadł pojemnik z betonem o łącznej wadze 2.800 kg. Rezerwa udźwigu w tym miejscu wynosiła jeszcze + 1000 kg.
- Parcie wiatru , jego gwałtowne podmuchy- ta przyczyna też została wyeliminowana.
Według danych meteorologicznych , w analizowanym okresie wypadku , średnia minutowa prędkość wiatru zanotowana na lotnisku w Katowicach - Muchowcu 4 – 5 km od budowy- wynosiła 10.7 m/sek. w porywach 16 –17 m/sek. Kierunek wiatru południowo-wschodni był niemal równoległy do wysięgnika ,wiejąc od czoła wysięgnika w stronę wieży i przeciw-wagi, w pozycji żurawia w chwili wypadku.
- Zakleszczenie liny mechanizmu wodzenia – w zbloczu hakowym i w wodzaku żurawia. Na to prawdopodobieństwo wskazywałoby zerwanie i uszkodzenie tej liny. Jednak ta możliwość w toku dalszych badań została wykluczona , jako wtórna , spowodowana przerzuceniem za wieżę złamanego wysięgnika.
Przyczyna tej katastrofy była całkiem prozaiczna. Otóż „ badanie i ustalenie przyczyn nieszczęśliwego wypadku przy urządzeniu technicznym „ dokonane w dniu 10.04.2007 przez Urząd Dozoru Technicznego w Katowicach - wykazało :
- wada wytwarzania ; wady połączeń spawanych .
- przyczyny materiałowe ; zmęczenie materiału.
- wnioski dla użytkownika ; nie ma
- wnioski dla wytwórcy urządzenia lub elementu ; nie ma
- wnioski dla zakładu montującego ; proponuje się ,aby montaż żurawi tego typy/serii uwarunkować pozytywnymi wynikami badań nieniszczących złącz spawanych wysięgnika.
Otóż o co tu chodzi !?- można wysnuć wniosek ,że są to współczesne pułapki ekonomii , techniki oraz globalizacji. Zginął człowiek za przyczyną innego człowieka. Jak mogło do tego dojść i jakie były przyczyny ?. Odpowiadam : - 50-cio metrowe ramię dźwigu składa się z kilku łączonych śrubowo elementów. Konstrukcje poszczególnych elementów tworzą ramę trójkątną , gdzie po zamkniętych dolnych prostokątnych metalowych profilach – porusza się wózek.
- Dźwig był wyprodukowany w 1991 r. w profesjonalnej firmie LIEBHERR-WERK BIBERACH . Łączny okres jego eksploatacji wyniósł 16 lat
- Kiedyś przed laty, spawacz tej firmy odstawił normalną „fuszerkę” . Po prostu nie dopełnił obowiązku wykonania pełnego zamkniętego spawu profilu ramy.
- Przepuściła to również ,a nie powinna – kontrola techniczna zakładu produkcyjnego. Pokryta farbą ochronną rama wysięgnika .poprzez mikroszczeliny niepełnego spawu ,pod wpływem wody ,lodu – powoli rdzewiała .W czasie swej czasie pracy podlegała ciągle zmiennym naprężeniom , aż pękła .
- Należy tu podkreślić że rozwój pęknięcia zmęczeniowego jest procesem dość wolnym w fazie początkowej – natomiast bardzo szybki w fazie końcowej
Ostateczny złom przekroju następuje zwykle na skutek przekroczenia granicy wytrzymałości materiału.
- Zapytany prze nas kierownik działu technicznego w BIERBACH , o graniczny okres eksploatacji produkowanych przez nich dźwigów – określił że oscyluje on w granicy 16 lat ,przy jego typowym zastosowaniu.
- Jednak doświadczenie pokazuje że przy dokonywaniu regularnych przeglądów oraz konserwacji –wiele z dźwigów jest eksploatowanych przez 30 lat. Z wiekiem dźwigu , na wskutek zmęczenia materiału powstają powoli rosnące rysy. Aby uniknąć zagrożeń mogących z tego tytułu powstać przeglądy dźwigu, muszą być z wiekiem ,dokonywane w coraz krótszych okresach czasu. Konkretne wytyczne są w różnych krajach.
I tu dochodzimy do sedna sprawy - innej , niemniej ważnej przyczyny śmiertelnego wypadku :
- Otóż w Niemczech istnieją trochę inne wytyczne odnośnie technicznego postępowania w zakresie okresów użytkowania dźwigów wieżowych. Przed upływem 10-cio letniego okresu eksploatacji dźwigu – wszelkie nkonstrukcyjne węzły, elementy spawane ,czy też narażone na ścieranie muszą być poddane obowiązkowym przeglądom, badaniom prześwietleniom oraz wymianom zużytych części. Praktycznie dźwig otrzymuje nowy certyfikat.
- A cóż wtedy robią nasi - przemyślni członkowie wspólnoty Unijnej !?
- Ano to ,że demontują zazwyczaj drogą elektronikę dźwigu , nie wykonują żadnych czynności remontowych i wystawiają go do sprzedaży za 1/5 ceny nowego dźwigu..
- Nasi równie przemyślni przedsiębiorcy , dźwigi takie kupują ,pomalują jak który jest bardzo zardzewiały – i eksploatują go do kresu możliwości technicznych.
- Ceny dzierżawy miesięcznej tego typu dźwigu dochodzą do 18 –20 t .zł. Wzrosły one w okresie ostatnich 2-ch lat o 100 %.
ZASTANÓWCIE SIĘ – KOMU OPŁACA SIĘ TAK RYZYKOWAĆ ?
|